no to hop przez drzewo wprost do bagienka
Mxer, 4 grudzień, 2011 - 15:17
Było wyborowo, jak zawsze. Skład po przejściach.
Z domu wyjechaliśmy z 30min opóźnieniem. To u nas normalne. Po drodze spotkaliśmy się z NO i w komplecie dotarliśmy na miejsce. Miejsce ubota zajął xMx. W składzie 5 +1 wywieziona nas z bazy autokarem do Grot Mechowskich gdzie bawiąc się latarkami w pierwszych kroplach deszczu odczekaliśmy na 54 min startową.
Autografom i zdjęciom końca nie było.
W końcu poszliśmy, już na pierwszym zejściu z szosy fejk i idziemy polem. Było twardo, bez błota, rozgrzewacz pomagał.
Trochę problemów ze znalezieniem drogi, orientacją, pałeczkę przejął xMx. Następne co pamiętam to całego buta po kostki w błocie, azymutowanie, skracanie, ścieżki które podobno na mapie były, ja ich nie widziałem :) i PK3. Podchodząc pod PK, fon do e., zgubili się, szukają 2jki. Choć wystartowali 20min po nas, to na PK1 już nas dogonili.
Droga obfitowała w błotne poślizgi, deszcz, wszechmocne światło Michała, rozgrzewacza oraz nieprzeciętne poczucie humoru wędrującej paczki.
Do PK4 troszkę azymutowaliśmy, finał był taki że i drogi nadłożyliśmy bo można było bliżej, ale cel osiągnięty. PK4 zdobyty. Tutaj przegrzanie rozgrzewaczem daje o sobie znać. Z Oposem uciekamy grupie. Jak to wżyciu, każdy ma swoje drogi, szybko jednak orientujemy się jakie to fejk i podbiegamy z powrotem. Za plecami słyszę nawoływania e. wrr znowu nas doszli.
Do PK5 jeszcze raz zarządziłem zmianę planu, ale po wcześniejszym fejku nikt mnie nie słuchał. Efekt był taki że Mx siedział na PK5 a jego drużyna znalazła jakąś altankę i odpoczywała. Namierzyliśmy się, podszedłem po nich i wspólnie zdobyliśmy PK5.
Odrobina pola, przeskakiwanie ponad rowami, ktoś w pole uciekł, zgubiłem telefon... znajdujemy się ponownie 400m dalej na przecince. Wspólna decyzja, że czas już nagli. Lecimy na ognisko i na bazę.
W drodze na ognisko Super Mario przechodząc przez powalone drzewo ląduje najpierw nogami, potem tyłkiem, aż na końcu i twarzą w błotku. Przy okazji coś mu tam w nóżkę się stało.
Tym sposobem docieramy na ognisko, jemy pyszne kiełbaski i staramy się troszkę przesuszyć przy naprawdę dobrze rozpalonym ognisku. Spotykamy Iwcię (ewa, sorki... zapomniałem :(), Padme, Adama P. i inne znane nam dobrze twarze. 39min i dalej w drogę na bazę. Strasznie dłużyło się to przejście, 3km.
Na bazę dotarliśmy jako ostatni, znaczy ja i Marcin. Oddaliśmy kartę i udaliśmy się na zasłużony spoczynek.
Ulokowaliśmy się na pięterku, ja przez 1.5h dmuchałem materac, miewaliśmy gości.... Kazika, Jankesa, na grzdyla ciągle ktoś podchodził.
Rano pobudka, podjechaliśmy na PK5 poszukać fona, znaleźliśmy do w tej altance. Musiał się tam wysmyrknąć.
Klasyfikacja 39/60. Ja skomentuję to tak, za dużo rozgrzewacza lub za szybkie rozgrzewanie, problemy logistyczne z porozumieniem co do kierunku. Zmęczenie materiału oraz ten deszcz. Gdybyśmy podeszli ambicjonalnie do tej trasy, to na top20 spokojnie można by liczyć. Nasze ambicje jednak kończą się tak prędko jak moje siły.
Start mimo kiepskiego miejsca uważam za udany. To jednak kwestia ludzi i klimatu niż samego tyrania w lesie.
Do zobaczenia na Manewrach 2012 :)
Wycieczka
Mapa
Ślad do ściągnięcia
Dystans
Organizator wycieczki
Galeria z wycieczki
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
