Teraz oczywiście bardzo żałuję, że nie pojechałam...
No ale tak to jest jak komuś się nie chce rano wstać.
Mam nadzieję, że jeszcze taka wycieczka w przyszłości będzie ;))
Hej cieszy mnie że moje rodzinne strony cieszą się wśród RWM. Szlak Maternów znałem wcześniej długo długo zanim powstał piękne malownicze widoki i cały czas asfalt
Sprostowanie wieś nazywa się Kokoszkowy , ale miejsza z tym pozdrawiam
Zazdroszczę wycieczki, fajne zdjęcia, cudne widoki, warunki do włóczęgi bajeczne.
Ten topniejący śnieg, krystalicznie czysta woda w górach i rześkie górskie powietrze...
A ja dodam od siebie, że za górami przepadam, a doliny to jedynie drogi "dojazdowe" do szczytów.
Marcin, co do krzesełek, to skomentuję to tak - po kiego grzyba jeździsz rowerem, jak możesz samochodem?
Mimo jednak swojej miłości do gór, znam swoje ograniczenia - w góry chodzę od lipca do września (a i wiem, że na początku lipca śnieg może spaść, vide zeszły rok, kiedy całkowicie zmodyfikowaliśmy nasze plany ze względu na warunki pogodowe).
Nie mam zimowego sprzętu, doświadczenia w jego używaniu, to nie jadę. Nie chcę narażać naszych podatników, by finansowali mi akcję ratunkową TOPRu.
N.b., to nie novum, że w górach śnieg utrzymuje się dłużej, niż na Pomorzu.
Nie rozumiem, po co jechać przez całą Polskę jak się sprzętu nie ma? Tacy turyści bez wiedzy o warunkach w górach (nie wiadomo, że wiosną jest śnieg???) powinni zostawać na dole, chodzić po dolinach typu Strążyska a nie dążyć do "absolutu" czy "nirwany". Po narkotykach też jest niektórym fajnie, a giną jak muchy...
Nie tak dawno XMichalX poruszał ten temat. Dodam tylko od siebie, że ja gór nie lubię, wspinanie się jest gorsze od ćpania i wystarczą mi wycieczki w doliny i na góry, gdzie można wjechać kolejką lub krzesełkiem. Po co się męczyć i ryzykować życie? A gdybym przeżył takie coś jak Gosikatka opisała, to pewnie nawet w doliny bym już nie chadzał.
Книги для андроид скачать. Аркада для андроид. Андроид 3g.
Teraz oczywiście bardzo żałuję, że nie pojechałam...
No ale tak to jest jak komuś się nie chce rano wstać.
Mam nadzieję, że jeszcze taka wycieczka w przyszłości będzie ;))
Hej cieszy mnie że moje rodzinne strony cieszą się wśród RWM. Szlak Maternów znałem wcześniej długo długo zanim powstał piękne malownicze widoki i cały czas asfalt
Sprostowanie wieś nazywa się Kokoszkowy , ale miejsza z tym pozdrawiam
Ooo ja w tym czasie też byłem we Fromborku i spędzałem tam majówkę , z tą różnicą że do Fromborka dotarłem rowerem i tak samo wróciłem pozdrawiam
Zazdroszczę wycieczki, fajne zdjęcia, cudne widoki, warunki do włóczęgi bajeczne.
Ten topniejący śnieg, krystalicznie czysta woda w górach i rześkie górskie powietrze...
A ja dodam od siebie, że za górami przepadam, a doliny to jedynie drogi "dojazdowe" do szczytów.
Marcin, co do krzesełek, to skomentuję to tak - po kiego grzyba jeździsz rowerem, jak możesz samochodem?
Mimo jednak swojej miłości do gór, znam swoje ograniczenia - w góry chodzę od lipca do września (a i wiem, że na początku lipca śnieg może spaść, vide zeszły rok, kiedy całkowicie zmodyfikowaliśmy nasze plany ze względu na warunki pogodowe).
Nie mam zimowego sprzętu, doświadczenia w jego używaniu, to nie jadę. Nie chcę narażać naszych podatników, by finansowali mi akcję ratunkową TOPRu.
N.b., to nie novum, że w górach śnieg utrzymuje się dłużej, niż na Pomorzu.
A co do metafizyki, nie popadajmy w egzaltację.
Cześć, ja żadnego kleszcza nie mam.
Nie rozumiem, po co jechać przez całą Polskę jak się sprzętu nie ma? Tacy turyści bez wiedzy o warunkach w górach (nie wiadomo, że wiosną jest śnieg???) powinni zostawać na dole, chodzić po dolinach typu Strążyska a nie dążyć do "absolutu" czy "nirwany". Po narkotykach też jest niektórym fajnie, a giną jak muchy...
Nie tak dawno XMichalX poruszał ten temat. Dodam tylko od siebie, że ja gór nie lubię, wspinanie się jest gorsze od ćpania i wystarczą mi wycieczki w doliny i na góry, gdzie można wjechać kolejką lub krzesełkiem. Po co się męczyć i ryzykować życie? A gdybym przeżył takie coś jak Gosikatka opisała, to pewnie nawet w doliny bym już nie chadzał.